Jak poznałam miłość mojego życia
Wiem, że sam nagłówek jest banalny, ale prawdziwy, a sama historia już do banalnych nie należy. Wszystko zaczęło się w Święta Bożego Narodzenia. Dzień przed pierwszym dniem świąt do siostry zadzwonił telefon. Normalnie nie mamy dobrego kontaktu ze sobą, ale akurat tamtego dnia siedziałam u niej w pokoju i sobie plotkowałyśmy.
Dzwonił nasz cioteczny brat, trochę z nim pogadała a potem przez dłuższy czas rozmawiała jeszcze wtedy dla mnie z nieznajomym. Miał bardzo miły głos, a we mnie budziła się powoli ciekawość kto to jest. Nawet moja Mama go znała, ale nic o nim nigdy nie wspominała! Zresztą to nawet nie było kiedy bo ja mieszkałam gdzie indziej... Miałam wtedy chłopaka, ale od dawna się nie układało, więc bardzo chciałam poznać tego kolegę kuzyna.
W pierwszy dzień świąt szykowałam się z siostrą na cmentarz do babci, do siostry znowu zadzwonił nasz kuzyn i oznajmił, że jedzie do nas z tym chłopakiem, ale tylko na chwilę by podzielić się opłatkiem. Byłam podekscytowana tak bardzo, że wizyta na cmentarzu trwała dużo krócej niż zazwyczaj, tak bardzo chciałam go poznać.
Kiedy wróciłyśmy do domu, oni już czekali. Zobaczyłam wysokiego bruneta o brązowych oczach i lśniącym uśmiechu. Zaniemówiłam, ale po chwili szybko się oddaliłam ponieważ strasznie mnie onieśmielał! Po mniej więcej godzinie zaczęliśmy ze sobą rozmawiać i tak zostali u nas na Wigilii. Dosyć długo rozmawialiśmy ze sobą i postanowiłam się z nim jeszcze spotkać.
A potem zaczęliśmy po prostu być razem. Mój chłopak, z którym wtedy byłam musiał się pogodzić z tym, że nie chce już z nim być, choć od dawna na to się zapoowiadało. Za to z Marcinem jesteśmy ze sobą juz ponad 2 lata i jesteśmy szczęśliwi.
Oczywiście czasami zdarzają się kłótnie, ale my i tak się rozumiemy jak nikt na tym świecie. Wiemy jedno na dzień dzisiejszy 24 grudnia to najwspanialszy dzień każdego roku dla Nas! Niedawno zamieszkaliśmy razem i chcemy dzielić swoje życie wspólnie.




.png)






.png)
