miminka napisał(a):Chyba że za zaręczyny mozna uznać grę w black jack'a i tekst mego "łóżkowego" " trzeba by się chajtnąć"![]()
hmmm, Kamil oświadczył mi się będąc lekko mówiąc pijanym... A ja lekko mówiąc pijana się zgodziłam. A rano michy nam się cieszyły od ucha do ucha pomimo całonocnej imprezy, lotu o 6 rano, podróży całodziennej autokarem z przesiadkami i wyziębionego domu w zasypanej śniegiem Szkocji.
Zaręczyny to już inna historia. To już było molo, słońce za chmurami, elegancik z pierścionkiem i oba te wydarzenia wspominam równie pięknie



.png)



