przez Ann » 29 maja 2009, 18:45
Kochane dokładnie w środę przydarzyła Nam się bardzo nieprzyjemna sytuacja. Dokładnie na m-c przed ślubem zostaliśmy bez zespołu. Opisuję cała sytuację:
W środę dzwonię do kierownika naszego zespołu muzycznego (tak się wcześniej umawialiśmy, że będę dzwonić m-c przed), on mi mówi, że przecież zmieniliśmy termin na 13.06. parę dni po podpisaniu umowy (w styczniu '08). Najpierw próbował mi wmówić, że to ktoś z rodziny zmienił nam termin (zrobił "psikusa"), potem dzwoni drugi raz i mówi, że ktoś z innego wesela zmienił datę, a on myślał, że to my. Zamiast zadzwonić do nas od razu i się upewnić, to on nic nie zrobił. Kręcił przez telefon, gadał jakieś bzdury, że źle zapisał, że to ktoś mu namieszał, że jest stratny, bo na 6 czerwca nie będzie grał, po prostu jedna wielka bujda. My podpisaliśmy z nim umowę 19.01.08 a 23.01.08 podpisał umowę na ten sam dzień z inną parą. A 25.08. ktoś niby przesunął nasz termin. Kosmos jakiś. Mam wrażenie, że gościu zrobił nas po prostu w balona. Nie mieści mi się to w głowie jak można coś takiego zrobić. M-c do wesela, a my zostaliśmy bez zespołu. Cały wieczór ryczałam, byłam roztrzęsiona i załamana. Następnego dnia rano mojemu Łukaszowi udało się cudem załatwić inny zespół. Dosłownie cudem! Nie daje mi to spokoju, mam ochotę tamtemu nie darować, pójść do jakiegoś prawnika, w końcu nie dotrzymał warunków umowy, ale mam już psychicznie dość i Ł powiedział, żeby nie pakować się w to. Najgorsze jest to, że przez tego kretyna do dnia ślubu i wesela będę się zastanawiać czy wszystko jest dograne, czy o czymś nie zapomnieliśmy. Rano jak się dowiedziałam, że mamy nowy zespół, to nawet się nie ucieszyłam. Zraziłam się i nie ma we mnie już radości. Miało być tak pięknie, wszystko nam wręcz idealnie szło, wszystko nam wypaliło tak jak sobie wymarzyliśmy, a tu nagle w 2 minuty zawaliło się. Emocje nie do opisania. Wiem, to nie tragedia, ale jakiś koszmar, którego nigdy nie chciałabym już przeżyć.
Dla nas bardzo przykra sytuacja. Przez ponad 1,5 roku żyliśmy w świadomości, że mamy zajefajny zespół, że świetnie prowadzą całe wesele, biesiadę itp itd. Wszystko sobie układałam w głowie, a tu nagle szok i cios poniżej pasa.
Kochane będę wdzięczna jak puścicie to dalej w net. Nie zostawię tak tego. Zrobię temu zespołowi taką antyreklamę w necie i przez pocztę pantoflową, że pożałują.
Całe szczęście już odżyłam, ale obawy teraz są większe.
Dziewuszki dzwońcie wcześniej, przypominajcie się i nie tylko do swoich zespołów. Do fotografa, kamerzysty, wszędzie. Ja dzień po tym zajściu obdzwoniłam każdego z kim jesteśmy umówieni. Reszta na szczęście ok.
Jakbyście słyszały, że ktoś myśli o tym zespole, bądź już ich zamówił, to błagam odradzajcie, bo to zbyt poważna rzecz, żeby ich brać. Zespół to Sekulsky Band, kierownik Zbigniew Sękulski, są z Żyrardowa.
Ślubowaliśmy 27 czerwca 2009r. 
