|
Wpis na listę, staż, zaręczyny, rocznice.
EkspertWeselny.pl poleca
-
Pan Polecacz
- II
.png)
-
- Posty: 236
- Dołączył(a): 6 sty 2011, 16:45
- Status rodzinny: narzeczony
- Data ślubu: 5 sierpień 2011
- Miejsce ślubu: Warszawa
przez Emilka » 14 lis 2008, 16:56
To czy facet pomaga to (wydaje mi się) zależy poprostu od wychowania. Mój np.bardzo dużo pomaga mi w domu (chyba nawet robi więcej ode mnie)  Tylko do gotowania się nie dotyka,kuchnia to moje królestwo  Ale pomoc w pracach domowych wyniósł z domu rodzinnego. Jacka rodzice mają 3 synów,więc jak ich mama miałaby usługiwać we wszystkim 4 facetom,to szczerze jej współczuję. Dlatego chłopaki musieli pomagać mamie w domu  Z czego teraz ja korzystam 
-

Emilka
- Przyjaciel

-
- Posty: 2128
- Dołączył(a): 18 paź 2008, 13:36
- Lokalizacja: Warszawa
- Status rodzinny: mężatka
- Data ślubu: 27 czerwca 2009
- Miejsce ślubu: Warszawa
przez AiM » 14 lis 2008, 18:14
A my wprawdzie nasze gniazdko już mamy urządzone, ale przeprowadzkę przełożyliśmy ze względu finansowych, bo musimy jeszcze troszkę odłożyc na weselicho  Ale kiedyś obawiałam się tego, bo mama M. była w domu przez ich całe dzieciństwo i wszystko im pod nosek podkładała... teraz pracuje, ale i tak im usługuje ze wszystkim... ale znalazłam na to sposób i jak przyjdę mówie np "wypiłabym herbatę, ale taką zrobioną przez Ciebie" albo"chciałabym coś zjeść, ale żebyś Ty mi zrobił" i skutkuje!!! Powoli wszystko się uczy!!! A jak urządzaliśmy nasze mieszkanie, to stwierdził, że tyle nigdy nie sprzątał  Na szczęście doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że mamusia mu wszystko podstawia pod nosek i dba o to, żeby synuś się nie przemęczał i stwierdził, że muszę go wszystkiego uczyć w kuchni i domu i przy tym zaznacza, że będzie sprzątał, gotował itd, ale ja też muszę coś robić, bo nie będzie sam wszystkiego zawsze robił 
  "Kiedy decydujesz się na dziecko, zgadzasz się, że od tej chwili Twoje serce będzie przebywało poza Twoim ciałem." K.Hadley
-

AiM
- Members

-
- Posty: 3345
- Dołączył(a): 18 paź 2008, 14:19
- Status rodzinny: 1+1=3 :)))
- Data ślubu: 18 lipca 2009
przez mroowi » 16 gru 2008, 13:32
My zamieszkaliśmy razem, ponieważ pochodzimy z dwóch końców Polski. Nie mieliśmy możliwości przebywania ze sobą na co dzień, randkowania itd. Widywaliśmy się na wakacje, jakieś ferie, święta czy wolne dłuższe weekendy. Byliśmy daleko od siebie, a zarazem tak blisko żeby podjąć taka decyzję. Wybraliśmy 100licę gdzie studiowałam. Rodzice nie mieli nic przeciwko temu, są tolerancyjni, można powiedzieć 'nowocześni'. Nie pytali co, jak, dlaczego, nie mówili, że nie wypada... Na początku było ciężko. Wiadomo, każdy ma swoje przyzwyczajenia i zasady. Kłótnie się zdarzały o najmniejsze głupoty... ale to już za nami. Cieszę się z takiego rozwiązania bo nie wiem czy bylibyśmy nadal razem gdyby nie ta decyzja. Teraz czeka nas wspólna przyszłość już nie na kocią łapę. Paweł pomaga mi bardzo. Również wyniósł to z domu bo było ich pięcioro z czego tylko jedna dziewczyna. Mama nauczyła ich pomocy  . Odkurza, wynosi śmieci, wyciera kurze, czasem coś ugotuje na obiad (nie są to wymyślne dania ale jednak), zrobi śniadanko czy kolację, zrobi zakupy, wytrzepie dywan, wstawi pralkę, przykręci śrubkę, podleje kwiaty, pomoże przy obiedzie ( potarkuje warzywa, obierze ziemniaki) itp. itd. Nie mam co narzekać.

-

mroowi
- Moderator

-
- Posty: 1057
- Dołączył(a): 8 gru 2008, 22:03
- Lokalizacja: Warszawa
- Status rodzinny: już nie panna ...
- Data ślubu: 10 października 2009
- Miejsce ślubu: Racibórz
przez Emilka » 16 gru 2008, 16:38
A w przyszłości to zaprocentuje,bo to jednak jest ważne żeby facet w domu pomagał
-

Emilka
- Przyjaciel

-
- Posty: 2128
- Dołączył(a): 18 paź 2008, 13:36
- Lokalizacja: Warszawa
- Status rodzinny: mężatka
- Data ślubu: 27 czerwca 2009
- Miejsce ślubu: Warszawa
przez mroowi » 16 gru 2008, 16:40
Oj bardzo ważne i jakie miłe. Ja mam trochę mniej roboty, on czuje sie potrzebny i mamy więcej czasu dla siebie. 
-

mroowi
- Moderator

-
- Posty: 1057
- Dołączył(a): 8 gru 2008, 22:03
- Lokalizacja: Warszawa
- Status rodzinny: już nie panna ...
- Data ślubu: 10 października 2009
- Miejsce ślubu: Racibórz
przez nevinha » 28 mar 2009, 10:38
Wspólny kąt. Doskonale wiem co to znaczy i ile sił daje człowiekowi. Mój obecnie narzeczony po 3 latach naszej znajomości musiał wyjechać 'na obczyzne'. Na szczęście kontakt nam się nie urwał, zawsze łączyła nas jakaś magiczna więź. I od sylwestra 2008 zaczęło się na dobre. Sylwester w Zakopanem, później niestety znów rozłąka. Niestety wtedy jeszcze nie było nam dane być razem. Do maja widzieliśmy się tylko przez tydzień - Marcin nie wytrzymał i przyleciał. W maju ja z kolei go odwiedziłam. Podjęliśmy decyzję, zostajemy w Irlandii, zbieramy na ślub i domek, wtedy wrócimy do Polski, będzie łatwiej. I takim o to sposobem już nic nas nie rozdzieli  A nasza miłość zaowocowała i 18 lutego przyszedł na świat nasz synek. Troszkę zboczyłam z tematu, ale jak tu nie dzielić się takim szczęściem Wracając do tematu. Jak widać na początku pomieszkiwaliśmy tylko razem, gdy mój kochany odwiedzał mnie w Polsce. Teraz już prawie rok mieszkamy razem i muszę przyznać, że Marcin doskonale sprawuje się w roli przyszłego męża, głowy rodziny i ojca. Potrafi posprzątać, ugotować, przynieść śniadanie do łóżka, kwiaty w wazonie ciągle świeże, dzidzią się zajmuje, urozmaica czas swojej przyszłej żonce i te cudowne niespodzianki... normalnie ideał. Dzięki niemu moje życie zmieniło się na lepsze, a ja czuję się naprawdę wyjątkowa i robię wszystko, żeby on też czuł, że jest tym jednym jedynym. Życzę Wam wszystkim kobietki takiego (przyszłego) Męża 
Prawdziwa miłość nie wyczerpuje się nigdy. Im więcej dajesz, tym więcej ci jej zostanie.
-
nevinha
- Nowy User

-
- Posty: 30
- Dołączył(a): 27 lis 2008, 18:05
- Lokalizacja: Ballina
- Data ślubu: 14 maja 2010
- Miejsce ślubu: Gniezno
przez Aneta » 28 mar 2009, 19:14
To wspaniale ze tak sie Wam uklada! Gratuluje
-

Aneta
- Members

-
- Posty: 1619
- Dołączył(a): 10 sty 2009, 10:56
- Status rodzinny: żona kochanego męża
- Data ślubu: 25 lipca 2009
przez nevinha » 29 mar 2009, 00:58
Dziękuję bardzo dziewczyny Wam też wszystkiego naj
Prawdziwa miłość nie wyczerpuje się nigdy. Im więcej dajesz, tym więcej ci jej zostanie.
-
nevinha
- Nowy User

-
- Posty: 30
- Dołączył(a): 27 lis 2008, 18:05
- Lokalizacja: Ballina
- Data ślubu: 14 maja 2010
- Miejsce ślubu: Gniezno
przez Emilia » 30 mar 2009, 18:00
My nie mieszkamy razem ale pomieszkujemy  z racji tego ze je studiuje dziennie i gdy jestem na uczelni dzieli nas 70 km od Łukasza to on bardzo często jest u mnie, a gdy tylko ma wolne jest u mnie zawsze,więc juz troche poznałam jego nawyki, przyzwyczajenia itp. Łukasz gotuje, sprząta, wszystko w koło naprawia po prostu ideał,ale oczywiście nie da się ukryć ze pewne jego zachowania doprowadzają mnie do szału.Skarpetki porozrzucane, rano jak wstanie strasznie marudzi, dopiero mocna kawa stawia go na nogi i wiele innych drobnostek  ale nie zamieniłabym go na nikogo innego. Grunt to rozmawiać ze sobą, mówić o tym co nam przeszkadza i iść czasem na kompromis-wtedy będzie dobrze.
-
Emilia
- II
.png)
-
- Posty: 190
- Dołączył(a): 27 lis 2008, 19:33
- Lokalizacja: Leszno
- Status rodzinny: Panna
- Data ślubu: 11 lipca 2009
przez hefi » 30 mar 2009, 18:47
Emilia napisał(a):Grunt to rozmawiać ze sobą, mówić o tym co nam przeszkadza i iść czasem na kompromis-wtedy będzie dobrze.
zgadzam się w 100%  dzięki takim rozmowom właśnie uniknęliśmy z moim Bartkiem kłótni przez ponad 4 lata  Dopiero ostatnio mieliśmy małe spięcie (ale to bardziej wynikło z mojego złego humoru  )
-

hefi
- Moderator

-
- Posty: 1384
- Dołączył(a): 14 lis 2008, 19:06
- Lokalizacja: Wrocław
- Status rodzinny: żona swojego męża
- Data ślubu: 22 sierpnia 2009
- Miejsce ślubu: Zamość
-
przez M3456 » 31 mar 2009, 07:28
nevinha gratuluję i masz rację każda z nas znalazła swój ideał Emilia zgadzam się z Tobą grunt to rozmowa! 
-
M3456
-
przez Madzia » 31 mar 2009, 08:03
Emilia napisał(a): Grunt to rozmawiać ze sobą, mówić o tym co nam przeszkadza i iść czasem na kompromis-wtedy będzie dobrze.
Emilia popieram Twoje zdanie  Rozmowa przede wszystkim 
-

Madzia
- Przyjaciel

-
- Posty: 6039
- Dołączył(a): 18 paź 2008, 13:48
- Lokalizacja: Otwock
- Status rodzinny: Żonka :)
przez Lauretta » 19 kwi 2009, 09:50
Gizmowa napisał(a): czy po cywilnym jest sens mieszkać razem (zabawne, bo na zasadzie, albo z moimi albo z jego rodzicami) czy nie?
a czemu miałoby nie być sensu? chyba głupio byłoby po ślubie (jakimkolwiek) mieszkać osobno 
-

Lauretta
- Members

-
- Posty: 5016
- Dołączył(a): 18 paź 2008, 14:26
- Status rodzinny: mężatka
-

Gizmowa
- II
.png)
-
- Posty: 236
- Dołączył(a): 6 lut 2009, 12:45
- Status rodzinny: Żona swego Męża :)
- Data ślubu: 5 czerwca 2010
- Miejsce ślubu: Dąbrowa Górnicza
przez Lauretta » 19 kwi 2009, 10:08
Ja powiem tak, gdyby ślub kościelny był kilka dni po cywilnym (no dobra - do miesiąca), to można byłoby poczekać z tym wspólnym mieszkaniem. Ale rok czasu czekać...nie wyobrażam sobie tego  Mieć męża i jednocześnie nie mieć. A Twój narzeczony jakie ma zdanie na ten temat? Też wolałby czekać? Jeśli tak, to nie przejmujcie się tym, co inni myślą, tylko zróbcie tak, żebyście Wy byli zadowoleni 
-

Lauretta
- Members

-
- Posty: 5016
- Dołączył(a): 18 paź 2008, 14:26
- Status rodzinny: mężatka
przez Lauretta » 19 kwi 2009, 10:30
No zagmatwane, ja bym tak nie wytrzymała bez męża  Ale rozumiem o co Ci chodzi, tym bardziej że nastawialiście się na ślub w 2010, a teraz wszystko przewróciło się do góry nogami. Pewnie wszystko się okaże po ślubie (choć wydaje mi się, że trudno Wam będzie mieszkać osobno wiedząc, że jesteście już pełnoprawnym małżeństwem - właśnie przez tę świadomość  ).
-

Lauretta
- Members

-
- Posty: 5016
- Dołączył(a): 18 paź 2008, 14:26
- Status rodzinny: mężatka
-

Gizmowa
- II
.png)
-
- Posty: 236
- Dołączył(a): 6 lut 2009, 12:45
- Status rodzinny: Żona swego Męża :)
- Data ślubu: 5 czerwca 2010
- Miejsce ślubu: Dąbrowa Górnicza
przez Aneta » 19 kwi 2009, 18:26
Ja tez bym zamieszkala od razu razem  jednak po cywlinym bedziecie malzenstwem, pelnoprawnie.
-

Aneta
- Members

-
- Posty: 1619
- Dołączył(a): 10 sty 2009, 10:56
- Status rodzinny: żona kochanego męża
- Data ślubu: 25 lipca 2009
przez Madzia » 19 kwi 2009, 20:26
ja też bym zamieszkała razem z mężem przeciez niektórzy tylko biorą cywilny i co mają ze sobą nie mieszkać. Ja niewiedzę problemu, ślub to ślub
-

Madzia
- Przyjaciel

-
- Posty: 6039
- Dołączył(a): 18 paź 2008, 13:48
- Lokalizacja: Otwock
- Status rodzinny: Żonka :)
Powrót do Poznajmy się
Kto przegląda forum
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 0 gości
|