Zdrada

Zdrada

Post przez Kesja » 18 sty 2011, 09:39

To wcale nie jest takie proste...usiąść i powiedzieć to mi się podoba a to nie, bo to nie zmieni większości rzeczy...Bo ludzie wcale się nie zmieniają...mogą coś zrozumieć,ale zmienić się chyba nie...
Jak my się zobaczyliśmy to wcale się nie rzuciliśmy sobie w ramiona i w ogóle nie było tak jak na filmach o nie nie nie...
Czułam się tak dziwnie ,że nie wiem jak to określić...jak jacyś znajomi co najwyżej...naprawdę...
Rozmawialiśmy owszem, ale nie ma jak na razie między nami ani żadnych namiętności ani czułości jest tak bezpłciowo,ale zobaczymy.
Kesja
VIII
VIII
 
Posty: 822
Dołączył(a): 18 paź 2008, 14:13
Status rodzinny: yonatz

EkspertWeselny.pl poleca

Pan Polecacz
II
II
 
Posty: 236
Dołączył(a): 6 sty 2011, 16:45
Status rodzinny: narzeczony
Data ślubu: 5 sierpień 2011
Miejsce ślubu: Warszawa

Zdrada

Post przez Jolanta » 18 sty 2011, 15:52

Wiesz nikt nie mówił, że będzie łatwo. Bo życie nie jest łatwe! I nieprawda, że ludzie się nie zmieniają, jeśli chcą to mogą, ja to wiem. Jeśli nie chcecie naprawić swego związku i go uzdrowić, to jaki sens ma to ponowne zejście? Żeby dalej być współlokatorami i się krzywdzić? Przecież zasługujecie na szczęście i miłość...
Avatar użytkownika
Jolanta
VII
VII
 
Posty: 779
Dołączył(a): 13 sie 2010, 19:20

Zdrada

Post przez JJagusia » 18 sty 2011, 16:10

Myślę, że mimo wszystko można na nowo rozpalić tą miłość która w Was jakiś czas temu zgasłą, że można postarać sie, powalczyć bo przecież pragnęliście ułożyć sobie razem życie...
Oj tak, Jola ma całkowitą rację !! Ja też uważam że każdy człowiek potrafi się zmienić, musi tylko przede wszystkim tego chcieć - i tego z całego serducha Wam życzę Kesja
ObrazekObrazek
"Całym sercem - aż do końca świata 05.09.2009"
...czekamy na cud...
Avatar użytkownika
JJagusia
V
V
 
Posty: 509
Dołączył(a): 5 lis 2010, 19:41
Status rodzinny: żonka:)
Data ślubu: 5 września 2009

Zdrada

Post przez Natalia » 18 sty 2011, 16:16

Ja zamiast nad zmianami popracowałabym nad akceptacją. Jeżeli chcecie być razem to powinniście spróbować nauczyć się akceptować i szanować siebie nawzajem. Bez tego, żaden zdrowy związek nie może istnieć.
A myśleliście o udaniu się do psychologa ?? Poradnia małżeńska czy coś takiego ;)
Natalia
Przyjaciel
Przyjaciel
 
Posty: 1415
Dołączył(a): 23 maja 2010, 10:52
Status rodzinny: Mężatka :)
Data ślubu: 30 kwietnia 2011

Zdrada

Post przez Kasiunia » 18 sty 2011, 16:45

Ja trochę nie rozumiem, bo skoro myślisz, że mąż się nie zmieni i wszystko będzie takie samo jak wcześniej, to po co wróciłaś? Tylko po to, żeby gotować, sprzątać... bo on sobie sam nie radzi? będąc niańką nie bedziesz szczęśliwa i znów sytuacja się powtórzy...
Ja myślę, że jeśli by zrozumiał co zrobił i chciał się zmienić, to sam by po Ciebie przyjechał, ale nie ważne, jeśli mu zależy to powinniście iść do jakiejś poradni rodzinnej i ratować, jeśli coś jeszcze w Was zostało do tego by to wskrzesić na nowo. Bo jeśli on potrzebował tylko opiekunki i żeby z kimś mieszkać, bo mu się samemu nudzi to nic z tego nie będzie. Wiem, że na ułożenie sobie życia od początku potrzeba czasu i wiele pracy OBOJGA!! a nie tylko Twojej. Przeżycie całego życia obok siebie i wyłącznie z przyzwyczajenia nie ma sensu, bo myślę, że bycie szczęśliwym jest ważniejsze. Nie życzę Ci źle wręcz przeciwnie, mam nadzieje, że Twój mąż się zmieni i będziecie szczęśliwi razem, szkoda by było wspólnych lat :)
Obrazek
Obrazek
Mój kulinarny blog - www.wsrodkuchennychmarzen.bloog.pl
Avatar użytkownika
Kasiunia
Przyjaciel
Przyjaciel
 
Posty: 3958
Dołączył(a): 18 paź 2008, 13:30
Lokalizacja: Węgrów/Goleniów
Status rodzinny: zaręczona

Zdrada

Post przez Kesja » 19 sty 2011, 05:33

Nie wiem dlaczego wróciłam,nie umiem sobie na to pytanie odpowiedzieć.
O poradni czy psychologu mówiłam mu już dawno jak przestało się układać i nie mogliśmy sami dojść do porozumienia,ale on twierdzi,że mu to nie potrzebne,nie rozumie,że to dla nas.Myśli,że uważam go za nienormalnego i dlatego chce zaprowadzić do psychologa...on nie widzi żadnej swojej winy w tym wszystkim to jest najgorsze...
Ja uważam ,ze ludzie się nie zmieniają...bo jak można zmienić charakter czy lata wychowania i wszystkich tych innych czynników środowiskowych ,które przez lata też kształtowały jego osobowość.
No zobaczymy jak to wszystko będzie...może się zmieni...teraz u niego w rodzinie też kłopoty,bo okazało się ,że mama ma raka więc nieciekawie... :?
Kesja
VIII
VIII
 
Posty: 822
Dołączył(a): 18 paź 2008, 14:13
Status rodzinny: yonatz

Zdrada

Post przez Natalia » 19 sty 2011, 06:14

Kesja, powinnaś odpowiedzieć sobie na pytanie - czy go kochasz. Jeśli tak, to walcz. Jeśli nie, to jaki to ma sens ?? Zasługujesz na to by być szczęśliwą.
Natalia
Przyjaciel
Przyjaciel
 
Posty: 1415
Dołączył(a): 23 maja 2010, 10:52
Status rodzinny: Mężatka :)
Data ślubu: 30 kwietnia 2011

Zdrada

Post przez Madzia » 19 sty 2011, 07:38

Kesja dziewczyny maja rację, jeżeli naprawdę chcesz z być to walcz, ale jeżeli nie widzisz w tym przyszłości to nie ma po co znowu cierpieć. Tak czy inaczej trzymam kciuki za Twoje decyzje
Obrazek
Avatar użytkownika
Madzia
Przyjaciel
Przyjaciel
 
Posty: 6039
Dołączył(a): 18 paź 2008, 13:48
Lokalizacja: Otwock
Status rodzinny: Żonka :)

Zdrada

Post przez 4eDsyUi » 19 sty 2011, 17:31

Wow, to już wiadomo dlaczego tak długo Cię nie było :)
To ja też pozwolę sobie napisać co myślę...
Uważam, że dobrze zrobiłaś kiedy odeszłaś ale coś przeczuwałam, że jeszcze coś będzie. Dobrze, że bierzesz pod uwagę wasz powrót bo nie powinno się niczego wykluczać w życiu.
Uważam natomiast, że robisz to ze złych powodów. Po pierwsze mówisz, że sama nie wiesz. Może to Twoje wewnętrzne poczucie, że to On jest Twoją bratnią duszą a może dlatego, że życie w pojedynkę Cię rozczarowało pod wieloma względami...Jeśli oboje chcecie do siebie wrócić to powinniście oboje zdefiniować, jasno i klarownie dlaczego to robicie. Czy to jest miłość? Czy to jest Wasze zaangażowanie w siebie i Wasza historia? Wszystko pięknie ale powinno być to powiedziane.
Uważam, tak jak Kasiunia, że powinniście iść do psychologa. Jeżeli Twojemu mężowi na Tobie tak bardzo zależy to powinien się zgodzić i tak to powinnaś postawić. Psycholog mógłby Wam pomóc odpowiedzieć na wiele pytań, na które być może boicie się odpowiadać przed sobą. Na kozetce nie ma tajemnic, nie ma ściemniania, jest natomiast docieranie sie. Macie wiele do nadrobienia i wiele do naprawienia, oboje. Bo Ty miałaś powód aby odejść a on miał powód aby być maminsynkiem, tak został wychowany na niesamodzielnego mężczyznę.
Radziłabym abyście przez jakiś czas ze sobą nie mieszkali bo on powinien wiedzieć, że nie jest wszystko przesądzone, że masz wolną wolę i nie służysz jedynie do bycia żoną. Macie być partnerami i oboje zanim zaczniecie razem życ, powinniście umieć żyć w pojedynkę. Jesteście małżeństwem ale zaczynacie w pewnym sensie od początku.
To, że Twoja rodzina nie widzi w tym przyszłości świadczy o tym, że uważają Twoją wcześniejszą decyzję i powody za słuszne. Myślę jednak, że jak zobaczą, że on się stara, chodzicie na terapię, wyprowadzacie się dalej od Twoich teściów skłoniłoby ich do zmiany zdania. Co do jego rodziny to chyba jasne, że po raz kolejny nie akceptują samodzielnych decyzji swojego syna.
Ale przede wszystkim: jeśli Tobie faktycznie zależy na Nim to walcz z całych sił i wołami go na tą terapię zaprowadź. Nie rób tego bo źle Ci jest samej, nie masz pieniędzy i imprezy Cię tak już nie bawią.
4eDsyUi
Przyjaciel
Przyjaciel
 
Posty: 1028
Dołączył(a): 4 kwi 2010, 19:42
Status rodzinny: panna

Zdrada

Post przez Angel » 13 lip 2011, 23:01

Jolanta napisał(a):Wiesz nikt nie mówił, że będzie łatwo. Bo życie nie jest łatwe! I nieprawda, że ludzie się nie zmieniają, jeśli chcą to mogą, ja to wiem. Jeśli nie chcecie naprawić swego związku i go uzdrowić, to jaki sens ma to ponowne zejście? Żeby dalej być współlokatorami i się krzywdzić? Przecież zasługujecie na szczęście i miłość...


Zgadzam się w 100%, każdy może się zmienić i dostosować, tak już człowiek jest stworzony. Problem nie tkwi moim zdaniem w możliwości tylko chęci i umiejętności spojrzenia na siebie z dystansem... Mamy wolną wolę przecież, to kto nam zabroni zmieniać w życiu cokolwiek chcemy, łącznie z nami samymi ?
Avatar użytkownika
Angel
Nowy User
Nowy User
 
Posty: 6
Dołączył(a): 30 lis 2010, 08:47
Status rodzinny: Panna

Zdrada

Post przez aniab » 26 mar 2014, 13:48

Nie nigdy nie można zdrady wybaczyc:(
"jeśli się cofasz to tylko po to, by wziąć rozbieg:)"
Avatar użytkownika
aniab
II
II
 
Posty: 241
Dołączył(a): 26 mar 2014, 13:38
Status rodzinny: panna
Data ślubu: 4 października 2014
Miejsce ślubu: warszawa

Zdrada

Post przez aniab » 19 kwi 2014, 19:34

nie absolutnie nie jak któraś strona zdradzi to się trzeba rozejść. Tak uważam ale znam przypadki mianowicie ciocię która wybaczyła. Zauważyłam ze jest inaczej miedzy nimi . Ona się męczy i na kazdym kroku daje mu odczuć, że jest ****** wiec po co
"jeśli się cofasz to tylko po to, by wziąć rozbieg:)"
Avatar użytkownika
aniab
II
II
 
Posty: 241
Dołączył(a): 26 mar 2014, 13:38
Status rodzinny: panna
Data ślubu: 4 października 2014
Miejsce ślubu: warszawa

Zdrada

Post przez milonka » 22 sie 2014, 08:27

Ja chyba nie wybaczyłabym zdrady - no chyba, że bym mocno kochała.
milonka
Nowy User
Nowy User
 
Posty: 27
Dołączył(a): 22 sie 2014, 08:25
Status rodzinny: Panna

Zdrada

Post przez Golderka » 9 lut 2015, 17:24

Wszystko można wybaczyć, pytanie jaki mamy prób wytrzymałości i co jest z drugą stroną. Czy chce zmian czy nie. Jeżeli nie rokuje zmian na poprawę to nie ma o czym rozmawiać.
http://fotobudkawarszawa.pl/
Golderka
Nowy User
Nowy User
 
Posty: 5
Dołączył(a): 9 lut 2015, 17:15
Status rodzinny: Panna

Zdrada

Post przez siedmil » 11 lut 2015, 15:34

aniab napisał(a):mianowicie ciocię która wybaczyła. Zauważyłam ze jest inaczej miedzy nimi . Ona się męczy i na kazdym kroku daje mu odczuć, że jest ****** wiec po co


Czyli mu nie wybaczyła.
Zapraszam http://start4event.pl/oswietlenie-imprez/
siedmil
Nowy User
Nowy User
 
Posty: 5
Dołączył(a): 11 lut 2015, 15:28
Status rodzinny: Panna

Zdrada

Post przez marysia88 » 28 wrz 2015, 12:55

Często w takich sytuacjach warto skorzystać z pomocy specjalisty, np. psychologa gdy problemy się pogłębiają i są coraz trudniejsze do zniesienia. Czasami każdej parze przyda się taka terapia małżeńska.
Polecam te namiary- http://strefa-zycia.pl/
marysia88
III
III
 
Posty: 324
Dołączył(a): 22 maja 2014, 10:09
Status rodzinny: Panna

Zdrada

Post przez Karinka » 18 gru 2015, 10:57

Zgadzam się z przedmówcą. Jesteśmy tylko ludźmi więc czasami potrzebna jest pomoc kogoś z zewnątrz. Kogoś kto patrzy na to z boku i nie jest przesiąknięty naszymi sprawami problemami. Moim związku taką "chłodną głową" był psycholog z terapii dla par. Można o niej poczytać na http://pomoc-psychologiczna.com.pl/terapia-par/ Pokazał nam całkowicie inny punkt widzenia naszej kłótni i jak się okazało całkowicie błahej kłótni. Dlatego warto czasami posłuchać innych.
Karinka
Nowy User
Nowy User
 
Posty: 11
Dołączył(a): 27 cze 2015, 21:55
Status rodzinny: panna

Zdrada

Post przez monina22 » 1 sie 2017, 07:24

Ja w zyciu bym czegos takiego nie wybaczyla!
monina22
Nowy User
Nowy User
 
Posty: 2
Dołączył(a): 29 lip 2017, 16:15
Status rodzinny: panna

Zdrada

Post przez ela677 » 18 sie 2017, 19:46

Moja siostra, tuż po ślubie nabrała podejrzeń, że mąż ją zdradza. Zatrudniła detektywa z Lublina z firmy InfoDetect. Niestety szybko miała dowody zdrady. Wybaczyła mężowi, ale już nie układało się tak jak wcześniej i małżeństwo po roku rozpadło się ostatecznie.
ela677
Nowy User
Nowy User
 
Posty: 7
Dołączył(a): 20 lip 2017, 20:11
Status rodzinny: Panna

Poprzednia strona

Powrót do Rozwód

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 0 gości

cron